zona blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2003

28 maja

no i poszlo.

tak, tego mi bylo trzba. mocnej kawy z mlekiem.

poszlo, bo bylam wczoraj na tej boryszewskiej. nie sadzilam ze tak latwo bedzie mi gadac. to byla tylko konsultacja, i umuwiona jestem na jeszcze jedna, bo poruszylam kilka rzeczy i pytanie czym sie zajac.
dobra ale czemu ja mysle ze – ze cos wyolbrzymilam? nie klamalam. to wiem napewno. boje sie chyba ze zostalam innaczej odebrana, mocniej, gorzej w sensie, ze mam lepiej niz to wyglada.

oczywiscie myslalam o Adrianie i innych. inni. zawsze ciagle patrze na innych, jakby chcac sie czegos od nich nauczyc. to chyba nie jest take after:) zabawne. wypije ta kawe za moje i wasze Zdrowie. dawno nie pilam alkoholu. bedzie tydzien.


30 maja

wczoraj zdalam sobie.. uswiadomilam sobie ze cos jest jednak nie tak. chodzi mi o moj biust. myslalam, ze poprostu stanik jest wychodzony – dlatego wydawal sie przyduzy. w lazience przed lustrem dobiegla mnie ta mysl – zawsze mialam w porzadku, nie za duzo, nie za malo. stracilam. orgzanizm zamiast korzystac z zapasow na dupie.. nie wiedzialam co robic. poprostu poryczalam sie, wiem ze tak nie powinno byc. ze nie powinnam miec tak widocznych kosci na delokcie. tylko dlaczego mam to gowno na brzuchu i dupie? dlaczego? jestem oslabiona, to fakt. ale to nie moja wina ze wiecej nie moge zjesc. tzn tak, moja.

wczoraj poryczalam sie w szkole. po raz pierwszy. myslalam chyba 15min nad zadaniem 4rtym, gdzie przy zadaniu na 5 uwinelam sie w 5 min. zadanie z geometrii. nie bylo mnie na wiekszosci lekcji. osiagniecie byloby spore. bo zadko udaje mi sie miec pelne zadania na 4rke. popelnilam tylko jeden blad. 24:8=4. koncowy wynik. cos mi nie pasowalo – ale zadanie rozwiazalam dobrze. zorientowalam sie na poczatku nastepnej lekcji – i nie wytrzymalam. to troche jak takie chwilowe zarwanie. uczylam sie duzo, ale nawet nie o to chodzi. chodzi jak zawykle o caloksztalt.

zostaje mi zaakceptowac siebie taka, jaka jestem. i uwazac, zeby nie przytyc.


cyrys na nowa panne, a ja codziennie ze szkoly widze kwiaty:) widze i oczywiscie zrywam za kazdym razem. potem je sciskam w dloni. wczoraj zerwalam dwa – jeden otwarty a drugi jeszcze w paku. mialam wywalic jak za kazdym razem to robie, ale tym razem tego roztwartego polozylam na skrzynce na listy – zeby byl widoczny dla kazdego. pak mi upadl i kiedy bylam na polpietrze, uznalam ze.. porownalam to do Cyryla i Adriana. wiec wzielam ten pak i zanioslam do domu.

dwa miesiace. wczoraj jak zrobilo mi sie zle z mojego powodu i mojego wygladu, gdy kladlam sie spac nie ruszalam sie tylko sciskalam w dloni i do siebie rzemyki z moim koralikiem. to mile jest muc plakac. naprawde mile.

gdy pomysle o tym co bylo cos we mnie zamiera na dluzszy moment. bardzo chcialabym cofnac czas. czuje sie jakby to ze to moja wina, a przeciez to zupelnie nie tak. zupelnie nie tak..

mołp

Brak komentarzy

to chyba tysieczna notka w maju. nie wiem skad ich tyle.. strasznie dlugi ten maj, isnt it?

dzisiaj ide do MOłPa. czyli mniejwiecej tam gdzie kiedys przymierzalam sie dwa razy i w koncu nie poszlam.
nie wiem co ja powiem. naprawde nie wiem. bo w sumie czuje sie coraz lepiej.. chyba. zawsze czulam sie lepiej, i kategorycznie rezygnowalam. nie wiem naprawde nic. zobaczymy.
boje sie ze niepotrzebnie wogule ide, i ze cale to halo jest bezsensu. co to znaczy nie radzic sobie mimo, ze sie chcialo sobie poradzic? pewnie cos. a moze nic.


w podziemiach metra centrum spotkalam Cyryla.

mama oczywiscie wszystkiego dopomina.

KURWA dlaczego ona musi to ogladac

nie wiew jak ja przezyje ten tydzien. w srode popoludniu ide do MOPa i wolalabym po tym sie juz nie uczyc. albo przynajmniej miec ta swiadomosc, ze nie musze. dlatego sie ucze teraz. i tak spalam dosc duzo, bo 5h.

wyslalam wczoraj Cyrylowi „positive vibration’. bo ja tak wogule to rok temu bylam pierwszy dzien z Cyrylem. wczoraj byla nasza rocznica.
Pamietam ten dzien, jak bylam ubrana, co czulam. oczywiscie sie spoznilam. pojechalismy do niego. to byla tak wogule niedziela;) pojechalismy do niego i tam mnie pocalowal. ale ja wtedy sie balam.. heh, ile bym dala, zeby tamta kasia wrucila. duzo.
ale wrocila naprawde, a nie zachowywala sie jak gowniaz.

wczoraj wyslalam mu to, a on grzecznie podziekowal za ‚wibracje’, ale ma ich narazie nieskonczone zrodlo. pomyslalam, albo cos sie stalo, albo jakas panna. no i zgadlam, na weekend gdzies wyjechal i kogos poznal.

nie przypomnialam mu o rocznicy, tylko troche powypytywalam go o to i tamto. w sumie to fajnie. po roku, zasluzyl w sumie sobie. bardzo ciekawa analogia dat.

eh nie wiem, nie wiem. ucze sie hard, dzisiaj pewnie wroce kolo 20 i znow bede sie uczyc. chyba ze znow nie pojade na zajecia z plastyki. eh i chyba tak zrobie. i bez tego wroce okolo 17. codzien wracam tak pozno. wczoraj podania, dzisiaj szkola i zajecia.. jej jak ja mam dosc.

zaraz 6. godzine juz sie bawie. czas do lekcji. nie lubie wiosny. juz to chyba mowilam? wlasnie. chudne. ciagle chudne.

z jednej strony sie ciesze

ale z drugiej wiem, ze bedzie to mialo swoje konsekwencje.

biust mi zmalal. ramiona sa takie kosciste, i dlonie jeszcze bardziej zrobily sie wklesle. „ale ja sobie ram z tym rade” to raz

a dwa.. aaaa z reszta.

tak, budze sie rano, ale za wczesnie by wstac. niecale 5h snu to przesada. budze sie o godzine pozniej rano, wiem, snila mi sie szkola. ze nauka jest od stycznia, do grudnia. jakby z przerwa na sylwestra. gdzies tam placze sie Adrian, Ania.. nie wiem.

chodzilo mi po glowie caly czas „nie mam potrzeby, zbyt wiele wiedziec, nie mam potrzeby, wiedziec zbyt wiele”.. ale to raczej od Kazika, niz knz.

teraz mam na jezyku ‚bo tutaj jest jak jest’. zabawne.

nie wiem jeszcze, co zrobic z Ania. nie wiem, poprostu nie wiem. oczywiscie ja i moj egoizm, tylko skupienie na moim ego za posrednictwem innych osob.

czuje sie zle. poprostu czuje sie zle. wyrzuty sumienia, duzo wyrzutuw sumienia.

Przepraszam Aniu
Przepraszam Kasiu
Przepraszam Wszystkich – tak to moze wygladac.

z dopiskiem – za to, ze jestem suką.

dzialo sie dosc duzo. bylam w sobote na knz, Ania gdzies sie zgubila tak, ze bylam wczesniej w domu niz ona, wina na mnie. eh.. nie wiem czemu czuje jakis dlug w stosunku do niej. nie, nie z tego powodu, poprostu tak jakbym byla cos jej winna. wiele jej zawdzieczam, to fakt. moze zle postepuje, nigdy nie umialam integrowac drugich ludzi. zreszta, ja nie mam swoich ludzi, zeby integrowac drugich do nich.

generalnie czuje niesmak. duzy niesmak po ostatnim koncercie.

koncert

1 komentarz

nie wiem co z tego bedzie. nie wiem.
czuje to samo co zwykle – nie chce mi sie.

zobaczymy.

cytaty

1 komentarz

ktoregos dnia, kiedy siedzialam nieprzytomna ze Steką w trzeciez lawce od drzwi, uslyszalam z ust polonistki:

„zycie to proza zycia”

hm.
moglabym sie zajac doglebniej problematyka slowa ‚proza’, ale lepiej nie.

teraz cos mniej bezkontrastowego. cytaty z powiesci o holocauscie:
Hanna Krall, Tam juz nie ma zadnej rzeki:

„Ona, tak? – upewnil sie Niemiec przyglądając sie z ciekawoscia staremu czlowiekowi.
Ojciec Poli milczał.
Umarl po czterech miesiacach. Nie chorowal, nie skarzyl sie na nic. przestal jesc i umarl.”


i dont remember from where i’ve this:
(dobrze?)

„A mistycy ostrzegali Gerszona
-’blekit to kolor niebios, lecz ujrzawszy we snie jest zla wrozba. Coz dopiero – urzany na jawie’”

„Co przedtem – JEST
Co potem – BYLO”

pierwsze opowiadanie Ojczyzny Grynberga:

„czas leci i przysiegi staja sie zmienne”

tak swoja droga to lubie wyrazenie ‚czas leci’..

to tyle narazie.

tego

Brak komentarzy

najpierw Pajak. zrobilam mu przykrosc. teraz Michal. znow musialam.

zastanawiam sie dlaczego. w zasadzie moglabym skorzystac z sytuacji ze komus sie podobam. ale ja cholera, nie moge. zle bym sie czula. czuje sie upodlona i bez tego.

ja jestem zwykla dziewczyna. probujaca sie jakos wybic. przerazona wlasna ‚wyimaginowana dojrzaloscia i infadylizmem jednoczesnie’. naprawde nie wymagam duzo.

wlasciwie to co ja wymagam?

nasluchalam sie dzisiaj. co z tego jak ja zyje wieczna fikcja? co z tego wszystkiego jak ja mam takie wszedzie schody? co z tego jak ja nie umiem.. jak ja..

nic z tego, kasiu.

zwalic to na ‚ten wiek’ czy nie zwalic? jakie to byloby prote. tak ptosto wszystko upraszcza. zero wysilku. dlaczego pomyslalam o Al i dlaczego automatycznie poczulam sie od niej gorsza? dlaczego KURWA DLACZEGO?

mialam dokonczyc, wiec dokanczam.

widzialam sie z Cyrylem. pozniej widzialam sie z Michalem.
z Michalem wypilam dwa piwa, zjadlam frytki i zapilam trzecim piwem.
i to byl blad.
bledem tez bylo to, ze pojechalam do tego jebanego okulisty.
tam sie zaczela akcja pt.jedno piwo po frytkach jak brzmi oficjalna wersja.
ze stres itp.
zwymiotowalam.

zla jestem na siebie, ze zrobilam tak dlupio. powinnam pojechac do domu.

oczywiscie zle mi bylo. mysle teraz ze to duzo przez te frytki.
koles od okularow od razy padl na narkotyki lub anoreksje.
przyjechal po mnnie ojciec. wszystko sie dzialo dosc gwaltownie a jak oddalam wszystko, poczulam sie rzecz jasna lepiej.

jakos to wyszlo, jakos mi sie udalo zrobic tak, zeby oni nie wiedzieli ze to bylky trzy piwa, jednoczesnie nie mysleli o narkotykach – zreszta ojciec sam zauwazyl ze poczulam sie lepiej, czyli to odpada – boje sie ze to moje pobozne zyczenia, bo matka i ojciec zachowywali sie dosc dziwnie.
biorac prysznic zla bylam, bo wiedzialam ze tak latwo by oni wpadli na pomysl czegos z odchudzaniem.
ale chyba tez dali sobie spokoj.

bralam prysznic chyba z 20min. myslalam o tym ze tak latwo wpasc..

tak, te bledy mnie wielu rzeczy nauczyly. naprawde..

obudzilam sie jakos kolo 3ciej. nad ranem
nie moglam spac, wiec rozmyslalam. postanowilam zaczac normalnie dzien jakby nic sie nie stalo.
poszlam do szkoly, napisalam klasowke z matematyki.
tylko cholera, kaca mialam. ale to nic. to naprawde nic. zaraz sie pojde uczyc.

teraz tylko wyciagnac wnioski, i zapomniec.


  • RSS