zona blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2004

napilam sie piwa, rozluznilam sie.

matka sie gubi w tym wszystkim. wie jedno, czuje drugie, robi trzecie i niestety to samo tez i robi. to trzecie, czyi generalnie niesprawiedliwie.

ojciec dzisiaj dal mi albo ja jemu szkolenie rano. naprawde chcialam wejsc wczesniej niz on do lazienki, ale nie wyszlo, jednak czekal. taki banal, taka pierdola. ale uruchamia szereg uczuc, szereg przezyc, szereg roznych bolacych mnie watkow z przeszlosci mojej i ojca. niewybaczalna, on niewbaczalny.

zapytalam czy nie podwioza mnie do szkoly, bo matka rano odwozila go na dworzec. w srodku pojawil sie tekst jak ja traktuje jego i jak to on pozniej egzekwuje, podworzac mnie do szkoly. co pomyslalam? standartowo; pierdol sie. popierajac sie teoria o probie nauki szacunku przerwanej z wydarzeniem dnia 22 czerwca 2003.
-

widzialam sie z
al. jest szczesliwa, ma sie dobrze, zyje dniem dzisiejszym. zastanowilam sie dzisiaj czy poradzilabym sobie z soba i swoim stanem gsyby nie dolozyla sie zdrada i caloksztalt ojca? po chwili doszlam do jasnego wniosku, ze takie rozumowanie jest absurdalne. jednak.. no wlasnie. zapomniec o tym i zyc jakby nic sie nie stalo. tak, jakby nic sie nie wydarzylo, co wtedy?

-

wniosi odnosnie dzisiejszej pogawedy przy wodce i piwie. moze faktycznie zbyt mocno skupiam sie na swojej fizycznosci. „zaplacila za to nerwami, pojechala w goy odreagowac i odreagowala”, „wlasnie”.
nie wiem, czy mowienie moje o tym, ze moja watroba zle znosi sok z marchwii, ktory innym robi bardzo dobrze, nie jest poprostu kolejnym objawem wolania o pomoc, opieke, uwage. wsparcie. nie mam wsparcia, boje sie o nie zabiegac, a robie to paradoksalnie caly czas – pewnie blednie postepujac.

my body, my hand.. muzyka. cos innego.
pomyslalam o solaris. maybe?

anim mang

Brak komentarzy

ogladam ten slabej jakosci mpg3 na komputerze. jest to bodajze ostatni odcinek serii anime Sailor Moon. zabawne. poczulam sie troche, jakbym wrucila do tamtego czasu. poruszona jakas glebia przekazu, poruszona kreska, poruszona podkladem muzycznym. zabawne. to jest jakies zajecie. nic mi z niego nie przyjdzie – nie zaczne przeciez nagle robic furory artystycznej. ale przynajmniej zajme sie czyms. czyms, co sprawia mi jakas przyjemnosc, wreszcie.

chce sie roz;uznic.
wlaczam winampa. artur znow cos toczy, ja mam w uszach sluchawki. pierdol sie skurwysynie. chodzi o to, ze ja odpoczywam. on chce robic format i uznaje z doza ironi, ze jak zwykle nie mam czasu. ja nie spie do poludnia.

in flames.

in flames? dziwiek. muzyka. muzykaaaaaaaaaaaaaaaaaa yeaaaaaah
hah

the jester race.

ciaza

Brak komentarzy

teoretycznie nie moge miec dzieci. jestem bezplodna. jutro minie 7dmy dzien, gdy przyjmuje leki hormonalne wywolujace miesiaczke, jutro znow bede musiala isc tez do ginekologa (?) by zapisal silniejsze leki, gdyz takowa sie nie pojawila.

niezle oficjalne slownictwo, nie?

to zastanawiajace. moze smieszne. moze absurdalne. „moze”. wiele slow wiele wspomnien. co ja przezylam, i dlaczego?
co nas nie zabije, to nas wzmocni. ale ja nie wiem, czy mam sile na kolejne dobudowy wzmocnienia.

-
Artur?
slysze nad ranem domofon. za oknem jest ciemno, buro, jeszcze nie switalo, mimo, ze to zachmurzenie. w domu slysze jakies szumy, slowa – matka i ojciec „gardluja” napewno ktos otworzy spie dalej. slysze ze matka poszla do kibla, biedna po raz enty ma kaca slysze po glosie, slysze tez dzwonek do drzwi. drugi, matka krzyczy z kibla zaraz otworze kolejny. zla jestem nieco, znow mnie artur obudzil jest idealny nigdy nie bierze kluczy z soba dzien w dzien przylazi rano i mnie budzi. otworzyla. duszno mi, wstaje otweieram okno zakrecam kaloryfer wciagam spudnice na nogi, ide sie napic, zdziwiona ze artur nagle znalazl sie w pokoju anwet nie uslyszalam. matka rano powiedziala, ze sie wystraszyla, byl nieobecny.

Anka. chodzi mi o to, ze od sylwestra jest z Mateuszem, coprawda na blizej nieokreslonych regulach. Ucieszylam sie. docierali sie okolo 2 lat, z czego sama Anna darzyla go uczuciem dluzej – nie wiem jak on. sporo sie naplakala i wycierpiala, ma juz 18, ponad 18 lat – maja oboje, niech im sie dobrze wiedzie.

W piatek po kulku na chwile zostalam pogadac z Anka. umuwilysmy sie na poniedzialek, na czas religii. podsunela mi, ze moge bac sie zycia fizycznego, jako ze zaproponowala zajecia w dresach na kulku i ze ja czuje awersje do tego.
nie wiem czy otwierac sie przed nia. naprawde nie wiem, na ile moge jej zaufac. nie moge ufac nikomu, jestem zdana tylko na siebie w 100% – nie wiem na ile wygada matce to, co moglabym jej wyznac. one umuwily sie na wtorek – zetez nie pomyslalam i nie umuwilam sie z Anka na srode? Nie obchodzi mnie, co interesowac moze ta kobiete. na ile moze obchodzic co sie ze mna stanie. grunt, zeby mi bylo dobrze.

zaczelam czytac artykul o depreji w newsweeku. tuz przed impreza – gdy przegladajac natknelam sie na tancerke-alkoholiczko-anorektyczke wazaca 43 kg przy niecalym 1,7m wzrostu, uznalam ze to absurd zywic sie takimi glodnymi kawalkami przed impreza. impreza, na ktorej w sumie pracowalam sporo, pilam malo i mysle ze mi to pomoglo.

43kg przy 1,70. ledwo w szpitalu uratowali jej zycie z wycienczenia. pomyslalam, ja wazylam 40,6 przy 1,68. moje cialo najwyrazniej jest silniejsze. tzn bylo.

rozmowa z Michalem:

Ja (0:39)
kiedys prosic Boga o sile?
Ja (0:39)
o ile o cokolwiek prosisz jegomoscia
Michal (0:40)
jestem ateista, nie prosze boga o nic nie obwniam o nic nie miewam kryzysow wiary w ten holerny swiat
Michal (0:40)
czemu pytasz?
Ja (0:40)
ale to nie chodzi o kwestie wiary
Ja (0:41)
w swiat czy w twor zwanym Bogiem
Ja (0:41)
nie wiem, tak jakos mnie naszlo
Michal (0:41)
???
Michal (0:41)
nie rozumiem
Ja (0:41) :)
Michal (0:41)
, prosic Boga i nie wiezyc?
Ja (0:41)
kazdy w cos wierzy
Ja (0:41)
prosic o sile cokolwiek
Michal (0:42)
…”coc” to bardzo wiele
Ja (0:42) :)
Michal (0:42)
ja wieze w niekturych ludzi i to mi w zupelnosci wystarcza
Ja (0:42)
inne pytanie, myslisz czasami ze „juz dluzej nie mozesz”?
Ja (0:42)
to dobrze, ze w kogos wierzysz, pielengnuj ta wiare
Michal (0:43)
poza tym wieze jeszcze w Rade Polityki Pienieznej i Bank Switowy
Michal (0:43)
Swiatowy
Michal (0:43)
staram sie
Ja (0:43)
staraj sie, za siebie i przy okazji mozesz i za mnie
Michal (0:44)
moj swiat stoi na paru osobach i swiatowej rownowadze gospodarczej :-)
Ja (0:44)
tez tak chce
Michal (0:45)
nasze zycie jest takie jakim uczylily je nasze mysli
Ja (0:45)
hm,
Ja (0:45)
to zastanawiajace
Ja (0:45)
jakim zyciem uczynily je moje mysli?
Ja (0:45)
jak myslisz?
Michal (0:46)
to byla rade zebys myslala inaczej…
Michal (0:46)
rada
Ja (0:46)
ale cos juz jest
Ja (0:46)
jak mam myslec?
Michal (0:47)
jak Ci wygodnie :-)
Ja (0:47)
musze ta maszyne ruszyc z miejsca, zanim cokolwiek zmienie
Ja (0:47)
wygodnie byloby mi wypalic jointa i pujsc spac
Ja (0:47)
ale nie o to chodzi
Ja (0:47)
nie chodzi o wygode
Michal (0:48)
ludziom dojzalym mozna podsunac samobujstwo jako rozwiazane ich problemow czy tez joint ai alkohol jako oderwanei
Ja (0:48)
chodzi o kawal cholernie niewygodnej roboty, gdzie jak pisalam, ani psycholodzy ani tabletki nie pomagaja
Michal (0:48)
tobei radze zebys ruszyla dupe i cos ze swoim rzyciem zrobila
Ja (0:48)
ale ja nie mam problemow
Michal (0:49)
bo nikt za Ciebie zycie nie przezyje
Ja (0:49)
tak na dobra sprawe
Ja (0:49)
ja to wszystko wiem
Michal (0:49)
tak na dobra sprawe to nie bardzo wiesz po co rzyjesz
Ja (0:49)
zreszta
Ja (0:49)
zawsze zylam dla zycia
Ja (0:49)
zawsze bylo jakies ale ktore dawalo mi zyc
Michal (0:49)
a ja Ci prubuje uswiadomic zebys sobie znalazla jakis dobry powod
Michal (0:50)
powod na „dlozsza mete”
Ja (0:50)
tak, ostatnio nawet zajelam sie na nowo manga
Michal (0:50)
a nie doraznie
Ja (0:50)
szukam jakis pierdul na drodze desperacji
Michal (0:50)
zbieram sie
Ja (0:50)
jakie np?
Ja (0:50)
na dluzsza mete?
Michal (0:51)
Dobranoc
Kasiu
Michal (0:51)
a
-
rozlaczyl sie po kilku minutach. moze nie wiedzial co odpowiedziec, moze faktycznie go rozlaczylo. chcialam mu jeszcze napisac cos, usprawiedliwic sie ze przeciez nie siedzialam z zalozonymi rekami. uznalam jednak, ze chuj go to obchodzi i wykasowalam wiadomosc z okienka gg o nazwie „Michal”. Michal – Mnemo, oczywista.

dzien ciagnal sie tak, jak mogl. zaczelam go przytomnie, zadowolona z zaistnialych uwarunkowan. myjac sie nawet zdalam sobie sprawe, iz nie mysle o jedzeniu, tylko o czyms zwyklym, np. gdzie jest moja masc?

mialam sic na impreze. nie wiedzialam, jak zwykle, czego sie spodziewac. miala byc panna Pajaka, i kilka osob z geografii. w istocie byl Michal. Michal rozczarowal mnie. nie chodzi o brak zainteresowania. jednak zdecydowanie bardziej wole go jak nie pije. kazdy ma swoje ograniczenia. moze jestem zbyt wymagajaca? nie obchodzi mnie to. po drodze wpadla Ewa. ucieszylam sie, ze wreszcie przyszla. bartek? nie rozumiem jego gestu; czy to byl odwazny zart czy faktycznie uznaje mnie za jakiegos konkureta. nie badzmy smieszni. dowiedzialam sie w miedzyczasie od Anety, gdzie studiuje. w ogole troche z nia pogadalam. przekazala mi pozdrowienia od Sebka, ktory na zaocznych dzisiaj mial jakis egzamin. to bylo przyjemne. zawsze darzylam Sebka jakas blizej nieokreslona sympatia. moze dlatego, ze zachowuje pozory normalnosci. cholernie trudno o w miare normalnego czlowieka na ziemi.
okzalo sie, ze konczyl dzisiaj/czyli wczoraj/ 20 lat. wzielam telefon on Anety i wyslalam mu smsa. zrobil wszystkim cholerna niespodzianke – wpadl na troche. z Miskiem. wpadl a ja sie naprawde ucieszylam! tyroche pogadalismy, zapytal co u mnie pierdu-pierdu. jest wreszcie z Aneta. nawet mialam kiedys zapytac ich o to, czemu jeszcze nie byli? przymierzali sie do tego od 18nastki Pajaka, czyli przeszlo dwa lata. kolejny przyjklad na to, ze im dluzej sie przymierzac, tym lepiej.

patrzac z boku – absolutnie nie bylam zazdrosna – z czego sie ciesze – ze wlasnie czegos takiego chyba potrzebuje. zadnych pojebow, problematycznych psychodelicznych psychopatow. zadnych. teraz generalnie zadnego nie potrzebuje, teraz potrzebuje pracowac.

podeszlam do tego nieco z obojetnoscia. juz nie takich kawalkow bylam swiadkiem. z troche niepokojaca obojetnoscia podeszlam do tego, jak moze czuc sie z tym ola. jak ona moze ozbierac nieuzasadniona agresje totalnie zalanej matki? czy ola rozumie, ze w takich chwilach lepiej zajac sie soba?
nie wiem co ola rozumie a co nie. mam przykre wrazenie, ze nigdy nie bedzie normalna. normalna w sensie nie bedzie jej normalnie. mi nie jest. tak mysle, ze jezeli mialoby jej byc gorzej niz mi, to ja jej kurewsko wspolczuje.

rano

Brak komentarzy

rano rano rano

poszlo o maslo. traktuje mnie matka jak gowno. nic nie rozumie. wyrzuca mi, ze musi lazic ze mna po lekarzach, nic nie rozumie moze rozumie ale nie na ten momtent czy ma prawo mnie tak ranic z samego rana? czy jest cos co ja upowarznia

moglabym zrobic z siebie dno usprawiedliwiajac sie tym co mnie spotkalo ale nie robie z siebie dna walcze o to by bylo innaczej by bylo wyzej bym byla zdrowa matka mi w tym nie pomaga.

potrzebuje jej kurewkiej pomocy. nie jedna anorektyczka nic sobie nie robi przy niej rodzice braciszkowie lekarze szpitale opieka ja musze trzymac sie za morde. musze walczyc sama bo nie pomoze mi nikt jezeli sama nie pomoge sobie nikt ani matka ani ojciec ani ktokolwiek inni.

artur jest tak przerazony soba i swiatem ze juz sam nie wie co robi i co robic powinen. traktuje mnie tak jak mnie traktowal – czy tak nalezy obchodzic sie z anorektyczkami? bulimiczkami? chuj wie co to jest. moze to kurwa nic nie jest. nie wiem co jest gdzie jest pojecie zdrowia normalnosci choroby stanu depresji potrzeby opieki co sluszne a co nie co naturalne dla czlowieka nie tylko wzgledem pozywiania sie, co jest naturalne dla czasow obecnych co powinno zajmowac mi uwage a co absolutnie nie, gdzie mam sie tego do kurwy nedzy dowiedziec?

bo chyba nie w domu.

zona

Brak komentarzy

ktoregos dnia powiedzialem dosyc tego uzalania sie nad soba
wziolem sie w garsc i postanowilem, ze jeszcze im pokaze
no i udalo sie

i to dzieki tobie.
oj daj spokoj.
no, daj buziaka

/przyjacielskie buzi w policzek, szczery usmiech, szczery usmiech odwzajemniony, pierdola bo serial ‚na wspolnej’/

no, ty tez mozesz, zobaczysz


  • RSS