zona blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2004

sny

Brak komentarzy

dawno mnie tu nie bylo, dawno nie bylo i przez ten czas troche sie wydarzylo wydarzen maslo maslane.

ostatnio mam dosc wyrazne sny. snil mi sie Michal, albo raczej ja w roli glownej, ja odwiedzajaca czstochowe; bylam na jasnej gorze, wokol tlumy pielgrzymow, towarzyszyla nam ladna pogoda, nie bylo jednak tak cieplo, by nie nosic na sobie plaszcza. spostrzeglam w tym tlumie masy ludzkiej Jego; Michala oczywsiscie. naturalnym gestem mnie zawolal. kilka razy wypowiedzial slowo „Kasia” w niebo, nie rozyumiem jednak dlaczego myslal, ze wracam z niemiec?

innym razem snilam sie znowu ja, tym razem ja najpierw bylam w ciazy, nie wiem z kim; moze Michal. najpierw ciaza, pozniej dziecko. chodzilo ze mna takie male ukochane dziecie, pamietam jak mi ktos pomagal w autobusie, gdy jechalam do mieszkania swoich dziackow w zgierzu, stare mieszkanie. ale tam byli oni, Anka, Cyryl, co najdziwniejsze Adrian tez; wszedl i sie jakos nie przywital? zrobilam mu wyrzut z tego powodu polzrtem, odnoszac wrazenie ze jednak ma mi cos za zle, albo sam ma na mysli dzieciaka; masz gowniaro co chcialas/na co sobie zasluzylas, bo chyba nie pragnelam bardzo tego dziecka. ale kochalam je.

codzien cos mi sie sni.

pare dni temu snil mi sie artur. artur psychopata. bil mnie, balam sie go, on cos wziol albo cos za mocno przypalil nie domyty i agresywny, ktos mnie chcial na przystanku tramwajowym obronic przed nim, bez skuku bo byl silniejszy. bieglam do domu, zeby sie schowac, on biegl rowniez, jakos dalej niz ja, jakos rownolegle do mnie, nie wiedzialam, czy chce mnie wyprzedzic?
uczucia we snie byly spokojne, pelne niepokoju, dobrze mi znane. nie byl to sen przyjemny, nie byl to jednak koszmar przynajmniej w moim odczuciu na rozsadek. czuje to czesto.

dzisiaj snilo mi cos cos dziwnego. pamietam tylko to ze wyszlam z mieszkania na jakims dworcu, nie wiem czy nie chcialam patrzec na dom czy poprostu sie z nim pokluilam. w kazdym razie lezalam w pol siedzac na plastikowym krzesle w jakims barze przydworcowym na swierzym powietrzu; polozylam sie na nim tuowiem, z glowa w bok, przygladalam sie przedhodzacym dzieciom, plakalam wspominajac coraz to mocniej i mocniej.
az zadzwonil budzik. musialam wstac i obudzic ojca. sporo dzisiaj karetek i policji z sameego rana bylo slychac, cos sie musialo stac albo watak osamy..

wczesniej

Brak komentarzy

dawno nie [isalam. wykorzystuje fakt, iz nie ma ojca przy kompie, teraz sie myje, ja komputera u siebie w komputerze nie mam.

po swietach o dziwo schudlam. wazylam zdaje sie 47,3, jednak dzisiaj po wejsciu na wage uzyskalam lepszy(gorszy?) wynik bo 48,5. jak to jest? ano tak, ze rozsadek jedno a moje ego drugie.

„noreksja jak drut” zasmialam sie na te slowa, no tak ta kobieta ma racje; bylam ostatnio w piatek, pare dni temu w Towarzystwie Pomocy mlodziezy, gdzies na andersa. minelam sie w pieknym stylu z kolega solarisem, to bylo zaiscie laskoczace moje podbrzusze. zaprawde.

-

dzisiaj dzien jak codzien. wczoraj zjadlam sporo slodkiego na noc i mialam sporo energi, znacsznie wiecej niz zazwyczaj. przemknela mnie mysl o wymiotowaniu ale pochamowalam nia. jestem zdrowa, nie?

dzisiaj rano zaczelam dzien podobnie. jak cotydzien w poniedzialki. mam na pozniejsza godzine, wiec mam teoretycznue wiecej luzu ranem.
spojrzalam na slonce. Towarzyszyl mi Michal. zreszta, codzien mi towarzyszy, nie zdaje sobie z tego on oczywiscie z tego; sprawy. naszczescie. ostatnio rozmawialam z nim. ulzylo mi, bardzo.

slonce wstaje, moje wlosy sa jak zwykle we wszystkie strony, ciekawe co mi powie Anka dzisiaj, ciekawe jak bedzie dzisiaj wygladac dzien.

swieta

Brak komentarzy

w ogole to mamy swieta. swieta ponoc najwazniejsze w roku. nie wiem nigdy jak to jest z tymi swietami, w roku katlickim wszystko z biegiem czasu modyfikuje sie kulturowo i jak wygodniej jest katolikom; zreszta zawsze najwieksze wrazenie na mnie robila nie wielkanoc, a zimną boze narodzenie. w tym roku upieklam troche ciast, pobrałam tyle z rodzinnej atmosfery, co dla mojej rozkosznej przyjemności. matke szlag trafił wczoraj i to dodaje caloksztaltowi radoći świata dodatkowy walor charakteru. dzisiaj rano wystep nic nikogo nie obchodzi, albowiem my naród wybrany, jestesmy banda egoistow mieszkajacy pod jednym dachem

z przykrością gdzieś na dnie gdy mijam drzwi sasiadkow, gdy przechodzac obok dobiega mnie zapach wypiekow p.Myszy która całe życie poświęciła dzieciom i domowi.

co za spokoj. swoje patologie, ale minimum normalnosci.

dzisiaj ponoc wyjezdzamy. ojciec siedzi pod kocem w drugim pokoju pełen niezrozumialosci dla zaistnialych wydarzen i gestow, pelen wyrzutow sumienia, ze to jego wina; matka siedzi tutaj czyta kodeks karny albo jej sie tylko tak wydaje, ze czyta. pelna poczucia niezrozumialosci wobec obojetnsci mojej, pelna irytacji wobec zainsteresowania mojej mlodszej siostry, pelna usprawiedliwienia dla swojego niesprawiedliwego postepowania. za jakis czas bedzie robila sobie wyrzuty, gdy ochlonie, będzie mówić przepraszam, ze to przeciez nie wasza wina.

zygac mi sie chce.

odwiedze rodzine, tylko to mnie cieszy w tym calym festiwalu jaj wielkanocnych.

powinnam odezwac sie do Michala, chyba juz jestem na silach by z nim rozmawiac, by sie cieszyc kontaktem z nim, by byc zadwolonona ze wspomnien i patrzec do przodu w zupelnie innym kierunku, niz czestochowa.

powinnam powodysylac innym karki na swieta. przypomniec sie. ze istniala taka kasia i. kasia nimva, ptasia, jakas dziewczyna ktorej nie bylo przez dosc dlugi czas, gdzies wyjechala albo miala tyle nauki?

dlugo

Brak komentarzy

dawno nie pisalam. czy cos sie zmienia? tak, nabralam chyba zdrowszego do siebie sojego ciala stusunku, martwi mnie tylko ze to byc moze fakt iz schudlam okolo kilograma. albo woda przestala mi sie gromadzic w komurkach ciala po ostatniej miesiaczce.

dzisiaj zjadlam na kolacje ciasto.. ale nie chce wymiotowac z przejedzenia. nawet postanowilam, ze nic z tego, ale chyba cel czucia sie lepiej fizycznie, boli mnie brzuch; przezwyciezy. wypije herbaty, zobacze jak sie bede czula.
-

tak

Brak komentarzy

ale on skubany jest. tamta porzegnala go chlodno, nie wiem nie zauwazylam moze cos spotrzegla i stad jej zachowanie.

teraz ten przechadza sie na targu z jej kolezanka. obejmuje ja. pije piwo/orezade i prowadzi proste rozmowy. facet:-) zly facet.
no teraz naklania ja do kapieli w bieliznie. on sie wykapie mimo postu. ona sie zapewne skusi. co na

ogladam wlasnie serial polski z dawniejszych czasow. mialam sie uczyc, ale nie moglam oderwac wzroku.. przygladam sie jak wyglada zycie nastolatkow „roznych epok”; zabawnie to troche, przeciez oni sa studentami.

„-aniu
-co leszku?
-nic, chcialem uslyszec twoje imie
-czemu?
-nie wiem, znow czegos nie wiem..”

czekolada, oranzada i
dwie szklaneczki

[-jestem chora, wiem, czuje.]

te zlapania za reke. te jego starania; „facet powinien miec pieniadze”. zycie krecace sie wokol jednej osi, wokol ktorej chcemy, by sie krecilo, bez znaczenia na wszystko ponad tym.. poza tym. jej gra, gra ktora ma zaowocowac na przyszlosc; chce juz jechac, bo zimno, nie chce plaszcza, zimne dobranoc.

[oni sa zdrowi].

kwiecien

Brak komentarzy

dwa razy czysta, albo raczej polowa czystej, pol kieliszka.

teraz a little bit of beer.
jezu, jak dobrze.

czuje sie zle.
moj zoladek i muszla klozetowa rowniez.

gruba. nigdy nie obchodzilo mnie podejscie facetow. ja chcialam byc dla siebie.

i bylam.. „wariatka”

jak dobrze…..


  • RSS